Choć sprzedawcy używanych samochodów przeważnie opisują ich stan jako idealny, rzeczywistość bywa różna. Owszem, zdarzają się oferty z autami bezwypadkowymi, wystawione przez pierwszego właściciela, jednak zdecydowanie częściej handlarze uciekają się do nieuczciwych sztuczek. Które z nich są najczęstsze? Jak je rozpoznać? Jak powinniśmy się zachować, kiedy je rozpoznamy?

Sprzedawca-amator

Jedną z najczęstszych sztuczek handlarskich jest udawanie amatora. Ktoś taki, gdy zapytamy go o jakiś mankament, widoczną usterkę czy inne problemy z pojazdem, odpowiada, że nie zna się na samochodach, że tak było chyba od zawsze itd. Jeżeli spotkamy się z takim tonem, bądźmy czujny – w końcu czymś dziwnym byłoby, gdyby osoba zajmująca się zawodowo sprzedażą i skupem samochodów, nie znała się na nich przynajmniej w stopniu średnio-zaawansowanym. Może to być więc właśnie sztuczka mająca na celu sprzedanie nam wadliwego pojazdu.

Samochód “prawie” nieużywany

Drugą tego typu sztuczką jest udawanie pierwszego właściciela, który na dodatek nie jeździł swoim pojazdem zbyt często. Uwaga: sformułowanie: pierwszy właściciel dotyczy często używania danego pojazdu jako pierwszy polski (!) właściciel – bez względu na to, przez ile rąk ów pojazd przeszedł za granicą. Aby wykryć tę sztuczkę, już na pierwszym spotkaniu czy jeszcze wcześniej – podczas kontaktu mailowego lub rozmowy telefonicznej należy upewnić się, czy rzeczywiście mamy do czynienia z pierwszym właścicielem w sensie dosłownym. Warto też zwrócić uwagę na wyeksploatowanie pojazdu.

Samochód bez wypadku i inne sztuczki

Udając się na skup samochodów, spotkamy często oferty bezwypadkowe. Niestety jednak, nieraz jest to oszustwo, i to sprytnie zamaskowane. Jednym ze sposobów na ukrycie napraw powypadkowych jest np. zostawianie jakichś zadrapań czy wgnieceń, słowem: drobnych usterek, aby odwróciły naszą uwagę od śladów poważniejszych napraw. Musimy być więc bardzo uważni. Zresztą, to właśnie skupienie uwagi jest najważniejsze, gdy pełnimy rolę klienta w skupie samochodowym. Powyższe sztuczki to tylko wierzchołek góry lodowej – sprzedawcy kombinują przy licznikach, fałszują drugi zestaw kluczyków, nacierają tapicerkę substancjami wonnymi, winę za usterki przenoszą na całą serię, z której pochodzi sprzedawany model, proponują spotkanie wieczorową porą, aby nie było widać uszkodzeń, nie chcą pokazać książeczki powypadkowej (najczęstsza wymówka: zgubiła się), minimalizują znaczenie usterek stwierdzeniami pokroju: to trzeba wyregulować itd. Wszystkie z takich sztuczek powinniśmy jednak wyłapać właśnie wtedy, gdy będziemy wystarczająco uważni.

Sztuczki handlarzy samochodów